niedziela, 8 kwietnia 2012

Kwiecien, a marzec przepadł bez słowa

Wiele upłynęło wody w kaloryferach od kiedy ostatni raz coś CI pisałem. A wciąż woda ta płynie, bo nieustannie od  września grzejemy, a dziś to nawet minus siedem ma być o Jezusie.
    Im większa przerwa w pisaniu, tym więcej rzeczy, które mam do opowiedzenia, a im więcej rzeczy, tym ciężej,  a im ciężej, tym wydaje się, że to nie do udźwignięcia, więc nie siadam i nie piszę i tak to działa. I taka ta oto zasada na wszelakie życiowe procesy się przekłada. Robić po mału; małymi kroczkami lepiej, często po niewiele, po kawałeczku, po centymetrze przez sekund kilka -to dużo więcej niż raz na rok ile się da, aż na pysk się upadnie.
     A teraz o nas i o Tobie. Dwa dni temu zszedłem z góry, gdzie z Panem Grzegorzem remont uprawiamy, a TY na moich rękach trzymany, poproszony o zawołanie mamy, zawołałeś ama-ma. I graliśmy przez 15 minut w taką grę, że mama chowała się, ja prosiłem zawołaj mamę, ty wołałeś ama-ma, mama przybiegała wtedy, a ty cieszyłeś się w taki niezwykły sposób, jakbyś wiedział, że właśnie potrafisz świadomie matkę swoją zawezwać.
   Z mamą pierwszy raz od Twojego naświatprzyjścia oglądaliśmy film. Razem, wspólnie, swiadomie, nie telewizyjny, przypadkowy, chłostany reklamą. Francuska komedia "Nietykalni" Polecam Ci, bo lekkie to, a nie głupie.
   Idę Nesce przyrządzić jedzenie. Czytałem dziś, że w Usa kurczaki karmione są okropnymi środkami. My przestaliśmy jeść takie mięso kurczęce, ale pies nasz takim czasem się posila. Ale nigdy więcej.
    Jedz świadomie, powoli i  z rozkoszą.