Wszyscy rodzice, z którymi rozmawiam, nie potrafią odtworzyć w pamięci swoich dzieci, gdy były kilka miesięcy młodsze, mniejsze. Dziwna to reguła, ale zapomina się jak to było, gdy moje dziecko było mniejsze niż teraz. Ja też tak mam. I dlatego warto pisać tego bloga dla Ciebie i dla mnie, choć nie chcę mi się często, ponieważ zazwyczaj mi się nie chcę. Cokolwiek to jest -nie chcę mi się. Złoszczę się na tę swoją niechciałość i zmagam się z nią niczym...zabrakło mi analogii.
Tytuł wskazuje na umiejętność Twoją nową. Bez problemu trzymasz już rękami swoje stopy i przybliżasz je do ust. Podobno przyjdzie taki dzień, gdy to się stanie. Na razie z dużą uwaga i koncentracją chwytasz się za stópki i poznajesz swoje ciało. Różne przedmioty, zegarek, butelka z wodą, banan, stają się dla Ciebie tak niesamowitym wydarzeniem, że oglądanie Cię, gdy na nie patrzysz staje się dla mnie również niesamowitym wydarzeniem. W sytuacjach kontaktu z nowym przedmiotem, otwierasz szeroko usta, wyciągasz momentalnie ręce, koncentrujesz się niczym koncentrat i przyśpieszasz machanie nogami. Cieszysz się z rozmaitych drobiazgów, dzwięków, gestów i śmiejesz pokwikując i chrumkając, a my z mamą w nieskończoność jesteśmy w stanie powtarzać wszystko, co cię śmieszy. A co tam do cholery, niech posypie się patos : jesteśmy poszukiwaczami Twojego śmiechu, pracownikami fabryki produkującej Twoje chichy.
Kupiliśmy ci odlotową piankową matę. W tesco można dostać piankowe maty prawie za darmo, ale choćby dopłacali, do pieca bym nawet nie włożył. Kupiliśmy ci matę-układankę o pięknych barwach i kształtach i cenie, na którą nas nie stać. Nie potrafimy otaczać cię rzeczami, które nam się nie podobają. Przyklejamy sobie szkaradne, okłamane, cieknące gorzkim lukrem uśmiechy, gdy ktoś kupi ci ubranko, rzecz, odległą od naszego rodzicielskiego gustu. Czy to jakiś dogmatyzm czy powolne, stopniowe kształtowanie twojego poczucia estetyki? Wklejam ci zdjęcie tej maty, zastanawiając się w duchu czy masz ją jeszcze, czy ją lubisz czy po cholerę wydaliśmy tyle pieniędzy? :)
Dla Ciebie tu piszę, Konstanty,żebyś mógł; gdy już będziesz duży, zobaczyć jak Twoje wczesne dzieciństwo przeżywaliśmy i co działo się w jego okolicach.Tata.
wtorek, 24 maja 2011
niedziela, 15 maja 2011
O majowych perypetiach wychowania Twego
Masz już osiem kilogramów. Tydzień temu w przychodni waga elektroniczna pokazała cyfrę osiem i kilka zer po przecinku. Ja też tyję. Po wczorajszych urodzinach Twojej babci Grażyny jestem prawie dziesiękrotnością Ciebie. Babcia Grażyna dostała dwa miksery. Stwierdziła, że lepsze to niż dostać pięć par kapci jak bohaterka jakiegoś filmu, który oglądała. Babcia G. gdy była mała mieszkała gdzieś nad Wartą w Wielkopolsce. Później jej tata za pracą przyjechał do Bytomia, gdzie w Szombierkach dostali fiński domek. Miał na imię Józef i twoja mam bardzo go lubiła. Mam jego czarną skurzaną kurtkę i pewnie ty też ją dostaniesz. Taki przejściowy genealogiczny gadżet.
Śmiejesz się bardzo głośno i lubisz gdy inni głośno się śmieją. Często, aż kwiczysz z radości. Lubisz, gdy dmucha się w twoją szyję i gdy podnoszę Ciebie wysoko nad głowę. Do miksowanych zup władowaliśmy indyka - po dwa dkg n porcję. Zasypiasz o 21 i śpisz do rana. Jesteś dość łatwy w obsłudze i użyciu. Nie chorowałeś. Wszyscy mówią, że masz wielkie oczy. Kupiliśmy ci szary kaszkiet, taki jak ja lubię nosić. Wyglądasz w nim wystrzałowo.Zazdrościmy ci tego, że możesz spać ile chcesz. Sen to coś niebywale niebywałego.
Ostatnio dużo czasu w pracy poświęcam na pracę nad czasem. I gdy pracujemy nad tym czasem, to najczęsciej rozmawiamy o śnie. Ja mam jakieś narkoleptyczne skłonności. Mógłbym spać prawie nieustannie. Sen zabiera mi wiele czasu; może nawet kradnie i marnotrawi.A gdybym miał trochę zaoszczędzonego czasu, mógłbym przecież przeznaczyć go na jakieś przyjemności. Lecz czy jest coś przyjemniejszego niż sen? Chyba tylko sen obok Ciebie albo sen o Tobie. Gdy dzieje się w życiu coś niesłychanego, mówi się, że to chyba sen.To że jesteś, jest niewątpliwie wyśnione. Koniecznie zobacz film "Jak we śnie". Bardzo nam się podobał. Kończę już. Patrzę jak śpisz w łóżeczku. Idę spać.
Śmiejesz się bardzo głośno i lubisz gdy inni głośno się śmieją. Często, aż kwiczysz z radości. Lubisz, gdy dmucha się w twoją szyję i gdy podnoszę Ciebie wysoko nad głowę. Do miksowanych zup władowaliśmy indyka - po dwa dkg n porcję. Zasypiasz o 21 i śpisz do rana. Jesteś dość łatwy w obsłudze i użyciu. Nie chorowałeś. Wszyscy mówią, że masz wielkie oczy. Kupiliśmy ci szary kaszkiet, taki jak ja lubię nosić. Wyglądasz w nim wystrzałowo.Zazdrościmy ci tego, że możesz spać ile chcesz. Sen to coś niebywale niebywałego.
Ostatnio dużo czasu w pracy poświęcam na pracę nad czasem. I gdy pracujemy nad tym czasem, to najczęsciej rozmawiamy o śnie. Ja mam jakieś narkoleptyczne skłonności. Mógłbym spać prawie nieustannie. Sen zabiera mi wiele czasu; może nawet kradnie i marnotrawi.A gdybym miał trochę zaoszczędzonego czasu, mógłbym przecież przeznaczyć go na jakieś przyjemności. Lecz czy jest coś przyjemniejszego niż sen? Chyba tylko sen obok Ciebie albo sen o Tobie. Gdy dzieje się w życiu coś niesłychanego, mówi się, że to chyba sen.To że jesteś, jest niewątpliwie wyśnione. Koniecznie zobacz film "Jak we śnie". Bardzo nam się podobał. Kończę już. Patrzę jak śpisz w łóżeczku. Idę spać.
środa, 4 maja 2011
Diktu Didaktu Szóste
Pewne małżeństwo nie miało dzieci, chociaż starali się o to ponad dwadzieścia lat. Pewnego dnia żona, która miała 48 lat usłyszała w radio o pięćdziesięcioletniej kobiecie, która urodziła swoje pierwsze dziecko. To ponownie napełniło ją nadzieją. Rozpoczęli z mężem intensywną terapię medyczną, regularnie uczęszczali do psychologa, ruszyli na pielgrzymkę w intencji poczęcia, odwiedzili bioenergoterapeutę oraz wyjechali na wakacje na Seszele. Miesiąc po powrocie okazało się, że kobieta jest w ciąży.
Lekarze dzięki temu utwierdzili się w postępie medycyny, psycholodzy znów mogli chwalić moc ludzkiej psychiki, księża w kazaniach opiewać siłę wiary, bioenergoterapeuci siły kosmosu, a biura podróży wartość wypoczynku. Jedynie sąsiadka spotykając ciężarną, zapytała retorycznie :" Czy ciebie popier**liło na stare lata?"
Często ci, którzy pomogli ci odnieść sukces, są z siebie bardzo zadowoleni. Ci zaś, którzy cię jedynie obserwują, są szczery.
Lekarze dzięki temu utwierdzili się w postępie medycyny, psycholodzy znów mogli chwalić moc ludzkiej psychiki, księża w kazaniach opiewać siłę wiary, bioenergoterapeuci siły kosmosu, a biura podróży wartość wypoczynku. Jedynie sąsiadka spotykając ciężarną, zapytała retorycznie :" Czy ciebie popier**liło na stare lata?"
Często ci, którzy pomogli ci odnieść sukces, są z siebie bardzo zadowoleni. Ci zaś, którzy cię jedynie obserwują, są szczery.
Okoliczności piąte.
Zawsze podziwiałem ludzi, którzy potrafią momentalnie z pamięci przywoływać minione lata. A pamiętam jak w maju sześćdziesiątego ósmego tak wiało, że urwało gałąź tej lipie, którą zasadziliśmy w czterdziestym piątym.
W tym roku 3 maja padał śnieg prawie cały dzień. Nie pamiętam w swoim zyciu, aby działo się w maju podobnie, ponieważ nie jestem takim człowiekiem, który potrafi robić z pamięcią panięciowe sztuczki.
Mam trzydzieści pięc lat Konstanty, a dzięki wczorajszej pogodzie mam jeszcze coś. Nowość! Reumatyzm w dwóch palcach prawej dłoni! Aż przypomniał mi się wierszyk, który pisałem w czasach Teatru NieNaŻarty.
Do Młodości.
Sto dwadzieścia lat ma Janek,
pomarszczony jak sałata,
za bilety już nie płaci,
nie wypełnie pit-a, vat-a.
Jest naprawdę bardzo stary,
wszędzie ma swe starcze bóle,
co wskazuje mi subtelnie,
że walnąłem coś w tytule.
W tym roku 3 maja padał śnieg prawie cały dzień. Nie pamiętam w swoim zyciu, aby działo się w maju podobnie, ponieważ nie jestem takim człowiekiem, który potrafi robić z pamięcią panięciowe sztuczki.
Mam trzydzieści pięc lat Konstanty, a dzięki wczorajszej pogodzie mam jeszcze coś. Nowość! Reumatyzm w dwóch palcach prawej dłoni! Aż przypomniał mi się wierszyk, który pisałem w czasach Teatru NieNaŻarty.
Do Młodości.
Sto dwadzieścia lat ma Janek,
pomarszczony jak sałata,
za bilety już nie płaci,
nie wypełnie pit-a, vat-a.
Jest naprawdę bardzo stary,
wszędzie ma swe starcze bóle,
co wskazuje mi subtelnie,
że walnąłem coś w tytule.
wtorek, 3 maja 2011
A gdy Cię już ochrzczono w Kościele Floriana patrona strażaków.
W poprzedni piątek miałeś chrzest. Ksiądz Dariusz Sergiusz Klejnowski Różycki, co specjalnie chrzcić Cię przybył, powiedział mi w domu, gdzie szesnastu zaproszonych gości jadło z papierowej zastawy sałatki, że na chrzcie można dać dziecku więcej niż dwa imiona. W niedzielę z Twoim tatą chrzestnym jedliśmy grilowaną makrelę na jego podwórku, a potem do północy rozmawialiśmy o religii z mama Twoją i chrzestną Twoją. Chyba ten chrzest zadziałał na naszą dotejporajszą niereligijność.
Wklejam Ci zdjęcie menu, które wymyśliliśmy na Twoje chrzciny.Wczoraj beatyfikowano Jana Pawła II. To był Polak, papież, o którym będziesz się uczyć na wszystkich lekcjach prawdopodobnie, tak był popularny w Polsce. W piątek ślub wzięli książę angielski i jego dziewczyna i to też podobno bardzo popularne wydarzenie. Wczoraj natomiast ktoś zabił Osamę Bin Ladena, takiego niedobrego pana , który odpowiedzialny był za najgorsze terrorystyczne wydarzenie stulecia: atak na WTC w Nowym Jorku.
Wieczorem po chrzcie dostałeś takiego ataku prawdopodobnie kolki i płakałeś tak głośno z bólu jak nigdy dotąd. Następnego dnia Twoja babcia Teresa zapytała czy przypadkiem dzieci nie mają tak po chrzcie. W końcu do chrztu dołączony był egzorcyzm. Ludzie są przesądni Konstanty. Nawet jeśli potrafią wymyślać komputery, wciąż nie witają się przez próg.
Wczoraj byłeś także w zoo w Opolu. Mamy wspólne zdjęcie z dwoma zadami gorylów w tle. To zdjęcie tkwi w komputerze. Jak i wszystkie Twoje zdjęcia. Dlatego wczoraj przed zaśnięciem postanowiłem przegrać je na jakiś zewnętrzny dysk. Tak łatwo utracić dane komputerowe, a obecnie to jedna z większych możliwych strat ludzkości. W ogóle łatwo się traci: zęby, włosy, pracę, pieniądze, zdrowie, poczucie sensu. Trudno traci się tylko zbędne kilogramy.
Wklejam Ci zdjęcie menu, które wymyśliliśmy na Twoje chrzciny.Wczoraj beatyfikowano Jana Pawła II. To był Polak, papież, o którym będziesz się uczyć na wszystkich lekcjach prawdopodobnie, tak był popularny w Polsce. W piątek ślub wzięli książę angielski i jego dziewczyna i to też podobno bardzo popularne wydarzenie. Wczoraj natomiast ktoś zabił Osamę Bin Ladena, takiego niedobrego pana , który odpowiedzialny był za najgorsze terrorystyczne wydarzenie stulecia: atak na WTC w Nowym Jorku.
Wieczorem po chrzcie dostałeś takiego ataku prawdopodobnie kolki i płakałeś tak głośno z bólu jak nigdy dotąd. Następnego dnia Twoja babcia Teresa zapytała czy przypadkiem dzieci nie mają tak po chrzcie. W końcu do chrztu dołączony był egzorcyzm. Ludzie są przesądni Konstanty. Nawet jeśli potrafią wymyślać komputery, wciąż nie witają się przez próg.
Wczoraj byłeś także w zoo w Opolu. Mamy wspólne zdjęcie z dwoma zadami gorylów w tle. To zdjęcie tkwi w komputerze. Jak i wszystkie Twoje zdjęcia. Dlatego wczoraj przed zaśnięciem postanowiłem przegrać je na jakiś zewnętrzny dysk. Tak łatwo utracić dane komputerowe, a obecnie to jedna z większych możliwych strat ludzkości. W ogóle łatwo się traci: zęby, włosy, pracę, pieniądze, zdrowie, poczucie sensu. Trudno traci się tylko zbędne kilogramy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
