środa, 26 marca 2014

Próbuje zatrzymać chwile, momenty w których mówisz coś, co zaskakuje, bawi, frapuje. Ale mam kłopot, żeby to wszystko zapamiętywać. Zapisałem kilka rzeczy w notesiku i oczywiście nie wiem gdzie jest.
Tak mam, nie wiem, gdzie jest to lub tamto, co odłożyłem, tak, żeby wiedzieć, gdzie to lub tamto jest.
          Zacząłeś pytać czemu? Wszystko czemujesz. To wymaga wysiłku, żeby znaleźć sensowne wytłumaczenie i nie zbyć Cię.
   Dziś jak co środę, byliśmy na zajęciach umuzykalniania metodą Gordona. Był taki jakiś amerykaniec, co słusznie wymyślił na przekór przedszkolnym muzycznym technikom, czyniącym z dzieci debilki, że rytm i improwizacja, śpiewanie bez słów, jest tym , co rozwinie dziecko muzycznie. No i się rozwijasz.
Mówisz  jedziemy na pamparampam.  Wszystkie bowiem muzyczne działania opierają się na śpiewaniu z wykorzystaniem tych sylab.

Z moim tatą, którego ochrzciłeś pięknym skrótem Dziadzia Dzi stworzyłeś piękną i solidną więź. Uwielbiacie się. Codziennie musisz do niego zadzwonić, sam wybierając numer na dotykowej klawiaturze i znajdując go w książce telefonicznej mojego telefonu. Obsługa smartfonów przez trzylatków jest równie intuicyjna i prosta dla nich jak obsługa talerza przez smakosza.
A propos - z dziadkiem wespół jeździmy do Gliwic do Kawiarni Pod Pasją albo jakoś podobnie z Pasją w tytule. Robią tam lody. Naturalne i pyszne. Właściciel zawsze wita Cię pełną formą Twego imienia, a gdy już poda gałkę waniliowych lub mango, które bardzo lubisz, potrafisz jeść 10 minut, delektując się smakiem i ucząc nowego czasownika delektować, bo zawsze kilka razy pochwalimy Twój sposób jedzenia używając tegóż czasownika.
   W pracy dużo pracuje  prowadząc zajęcia dla dzieci. Tylko o połowę starszych od Ciebie. Wraz z przyjaciółmi, z którymi jako poważni pedagodzy wchodzimy do klas, całkiem sporo wygłupiamy się, improwizujemy i wzbudzamy salwy śmiechu. Wychowawczego śmiechu oczywiście.
To bardzo mi pomaga w wychowaniu Ciebie. Wygłupianie się to bardzo ciężka i poważna umiejętnosć wychowawcza.
To jedna z piękniejszych rzeczy, obserwować jak rodzi się Twoje poczucie humoru.
Dziś zapytałem cię, jak chciałbyś mieć na imię.
chyba osioł -odpowiedziałeś.Ale co rusz wracasz do zaznaczenia swojej tożsamości i przypominasz nam swoje dane:
Jestem Tostet Tostanty Drzazda.

Śpisz. Przed snem zawołałeś jeszcze, że chcesz się przytulić do taty. Oczywiście uzyskałeś dostęp i w trzy minuty już spałeś. Zupełnie świadomie wprowadzam normę przytulania. Powtarzam Ci często, ze zawsze możesz się przytulić.Nawet jeśli płaczesz, bo jestem konsekwentny, nigdy konsekwencją Twojego zachowania nie będzie odebranie ci bliskości.

Twoja babcia prowadzi podziemie religijne. Dziś pędzać na swoim trójkołowym, wysłużonym już rowerku, zatrzymałeś się koło kościoła, mówiąc, że idziesz się pomodlić.Wyćwiczone przez babcie za naszymi agnostycznymi plecami.
Choć musisz wiedzieć, że przez 10 lat byłem tak zaangażowanym katolikiem, że chyba wszystkie spodnie miałem wytarte na kolanach od codziennego uwielbiania Boga i spowiedzi, mszy i rekolekcji i tym podobnych procedur.
Zgasło.Bóg mi świadkiem -nie ma.
No i myślę teraz -jaka będzie ta Twoja religijność. Babcia uczy cię modlić się.Dziadek wyznaje katolicyzm w wersji klepanej i tak sztywnej, pozbawionej radości  i uśmiechu, że lada dzień zamieni swój rower Wigry, którym poddaje się wewnętrznym trendom eskapizmu, jeżdząć nim codzień na działke, na konia i rusz na jakąś krucjatę przeciwko lewicowym politykom, gejom, żydom i tym, co Polskę sprzedali. Amen.





sobota, 15 marca 2014

O różnych rzeczach, które dzieją się wokoło.

We wrześniu zburzyliśmy starą, okropną przybudówkę. Pan architekt, co się nazywa Stożek i pewnie jeszcze żyje jak to czytasz, bo młodszy jest ode mnie, obiecał nam, że do końca października wybuduje wszystko tak jak trzeba. Taras, nowy wiatrołap i kotłownię. Jest koniec marca. Spłacamy kredyt za coś, czego jeszcze nie ma; co jest w trakcie, ale ciągnie się i mdli, niczym przeterminowana krówka znaleziona pod butem.
To uczucie, które nas przepełnia to się nazywa frustracja.

Oprócz psa, który nigdy bawić się z Tobą nie chciał, bo dziki jest i charakter ma trudny,a  mam na myśli Neskę, pojawił się Szary. Dzięki Nesce. To znaczy dzięki mnie. Pierwszy raz w życiu Neski, czas jej cieczki stał się równocześnie okresem psiej turystyki, a nasze podedrzwi stały się jednym z najbardziej ulubionych pól biwakowych wśród okolicznych psów.
Pewnej nocy wyszedłem z Neska na spacer. Przywiązałem ją smyczą do wiaty, pod którą kryje się nasz dwudziestoletni opel i poszedłem w ciemność, pewni siusiu. Ulga jakiej zaznałem szybko zamieniła się w strach,a strach nabrał kształtów Puszka, psa sąsiadów z popegierowskiej rudery.
I tak z początkiem listopada w kartonowym domku dla dzieci postawionym w kuchni Neska matką się stała dla 7 szczeniąt. W wigilię oddaliśmy ostatniego pieska,a Szary został z nami. Z Tobą.
To pies dla Ciebie.
Kochasz go, choć jak to dziecko dokonujesz i pewnych maltretacji na jego fizycznym istnieniu, co spotyka się z naszymi radykalnymi interwencjami pedagogicznymi.
Ale kochasz go. Czasem tulisz z potężną siłą trzylatka i mówisz do niego:  Mój Szary, mój synusiu, mój Milanku. Skąd to porównanie do Twojego polsko-arabskiego kuzyna?

Gdy pisze to, spisz. Mama próbuje wyciągnąć ci smoczka. Nawet przez sen ćwiczysz asertywność.  Ej, dawaj! I spisz dalej.

Smoczek.
W Twoim języku duda. 
Uzależnienie pełną gębą.


poniedziałek, 10 marca 2014

Mówię o tobie, że nie jesteś łatwym zawodnikeim. Dziś zdenerwowałeś się na mnie i mimo, żem profesjonalny pedagog i staram się pomagać ci w nazywaniu uczuć, spojrzałeś groźnie i powiedziałeś  ty stary dziadu, zabije cię w głowę młotkiem.
Gdyby nie setki momentów twej wrażliwości rozpocząłbym głęboką analizę literatury z psychologii rozwojowej.
 Ty stary dziadu  to jedna z twoich ulubionych inwektyw, podobnie jak kuźwa kochana, która bliżej jest jednak pewnego rodzaju wyrazu pobudzenia i niezdecydowania w jednym.

Rozmawialiśmy o rybach. Bo oglądałeś duże akwaria w palmiarni.
- A czy ryby się kochają -pytam.
Nie - odpowiadasz.
Dlaczego?
Bo nie mają rąk -mówisz.

Tak, cieszę się, że miłość jest dla ciebie przytulankowa, dotykowa.
To dobrze o nas świadczy -rodzicach.

Częśto udajesz auta, naśladując z pomocą ust silniki.
Ale udajesz tylko opla i renault.
Innych nie odgrywasz.
W ogole nie lubisz, gdy wkładamy cię w jakieś rolę.

Jesteś rycerzem, Jesteś parówką, jesteś koniem -proponujemy.
Nie -jestem Kostek Konstanty Drzazga -switerdzasz asertywnie.
Asertywność w wieku trzylatka jest zresztą jedną z lepiej rozwiniętych cech.
Konformizm pojawi się, gdy wejdziesz do przedszkola.
Już od września.
Może.
Miejsc jest 19, a kryteria naboru dyskryminują dzieci z rodzin pełnych i pracujących.
Mielibyśmy pewność, że dostaniesz się do przedszkola, gdybym bił mamę, rozwiódł się z nią, a ona nie miałaby pracy, przy okazji ze względu na picie w ciąży, wykazalibyśmy twój niedorozwój.
O tak, wtedy byłbyś pierwszy na liście. Przedszkola biłyby się o Ciebie.
Nie drwię z osób pokrzywdzonych przez los, ale z niedoskonałości systemu.
Pamiętaj, gdy będziesz tworzył jakiś system rozdzielania dóbr, choćby karmienia kur, to najlepszy jest losowy. Zdejmuje z ciebie odpowiedzialność za ewentualne poczucie krzywdy noszone przez jakąś niedokarmioną przez system kurę.

Śpisz, przed snem zobaczyłeś dwa odcinki starej czeskiej bajki Sąsiedzi.
Nazywasz ją Sąsiady.
Widzę tam dużo z siebie. Wiesz,chodzi o to, że mam mnóstwo do zrobienia koło domu z wykorzystaniem narzędzi i wymyślenia technicznych rozwiązań, a tymczasem mój umysł techniczny jest na takim poziomie, że do przedszkola w obecnym systemie przyjęliby mnie z pierwszej pozycji jako dziecko głęboko opóźnione.
Dobranoc.