środa, 2 maja 2012

o tym, dlaczego nigdy nie zostaniesz tancerzem i kilka innych

    W niedzielę zamiast spędzać czas w spokoju, pędziliśmy z Tobą do Zabrza na pogotowie, bo złapawszy kabel od czajnika, wylałeś sobie, mimo moich prób ratowania cię, kilka kropel na lewą rękę. Mama była tak na mnie zła, że stwierdziła, że teraz skoro jesteś poparzony, to nigdy nie zostaniesz tancerzem, modelem czy aktorem. Zostałeś? Smarujemy Ci tlenkiem srebra łokciowa ranę i pewnie zniknie, ale ja od tego dnia zredefiniowałem swoją perspektywe sprzętów agd.
   
 Uwielbiasz wszystko co ma kółka. Dziś rano popychałeś przez dom cały, kaloryfer na kółkach; wieczorem, pchałeś przez bytomskie osiedle plastikową taczkę, którą mam ci kupiła na zakupach. Mógłbyś nie schodzić ze swego rowerka.








Uwielbiasz się śmiać. Robisz to bez powodu dodając do tego zazwyczaj kilka beblozdań. Wybuchasz ot tak, nagle. Zaśmiewasz się, pogadasz coś pod nosem. To bardzo zabawne. Dlatego najczęściej my tez się śmiejemy,a  to z kolei powoduje, że ty znów zaśmiewasz się i zaśmiewasz.

Gruz, który zrzuciliśmy w czasie remontu z góry na podwórko, przewożę taczkami jako bazę pod podest, który zrobię z cegieł, które to razem z gruzem zrzuciłem z remontowanej góry. Cały czas mamy jakąś pracę na ogrodzie.

Oglądam Twoje zdjęcia sprzed roku. O Boże, jaki jesteś inny, wypiękniony, naczłowieczony.

Wciąż świtnie sypiasz. Równe 10 godzin. Zasypiasz sam i budzisz się z konstruktywnym podejściem do wstawania. To minie. Ale tych 10 godzin Twego snu młodzi rodzice nam zazdroszczą.

Maj jest niesamowicie gorący. Ale już jutro mają nadejść burze. Będziesz stał na parapecie i oglądał pioruny. Uwielbiasz patrzeć się przez okno, stojąc na parapecie.

Już północ. Padam. Padam i nie wstaję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz