Chcę Ci w związku z tym czasopłynięciem napisać szybciutko o różnych drobiazgach, które umkną z pamięci niczym..eee. nie pamiętam co.
Kupiliśmy ci zabawkę plastikową w kształcie psa, który chodzi i wydaje różne dżwięki, Interaktywny ów przedmiot ma wedle importera z Chin, rozwijać Cię wielorako. Srataytata. Ale postanowiliśmy doświadczać Cię takimi bodźcami, bo na ćwiczeniach z Heleną, rehabilitantką, zauważyliśmy, że całkiem upodobałeś sobie pozytywkowe muzyczki wydobywające się z wnętrzności plastikowych zabawek ( Nie bój sie i nie przejmuj. Zdrowy jesteś. Helena to znajoma mamy, która wspomaga cię bardziej niż obejmuje terapią).
Ta, którą ci kupiliśmy była całkiem droga. Jej cenę nawet dziadek Z. skomentował jakimś ironicznym mlaśnięciem. Piszę o tym, bo sam często zastanawiam się, gdzie się do jasnej cholery podziały wszystkie moje zabawki z dzieciństwa?! Mama Twoja ma kilka pozostałości: ze śladami jej zębów pomarańczową żabę lub wielką ohydna lalkę, z którą już wyczyniałeś kombinacje cielesne, gdy babcia Twoja po gruntownym wymyciu tejże lali, dała ci ją ku uciesze. Nie zapomnę ci donieść o sytuacji tegoż pieska, gdyby w jakiś przypadkowy sposób został na przykład przez Ciebie śmiertelnie potraktowany. Będziesz wiedział kiedy, gdzie i jak znikały Twoje zabawki, symbole Twego dzieciństwa, pamięciowe ślady wszechstronnego rozwoju made in china.
Rano budzisz się i śmiejesz do nas. Cieszysz się całym ciałem. Jesteś pozytywnym gościem. Ludzie na zewnątrz naszego świata widzą to podobnie. Podziwiają Twój spokój. Ostatnio w BECEKu spędziłeś z mamą kilka godzin na próbie teatralnego projektu jej klasy. Ani nie jęknąłeś. Jeden z pracowników stwierdził, że jeśli miałby gwarancję, że jego dziecko będzie takie jak Ty, dziś się decyduje na rozmnażanie.
Inni podziwiają Twoje spojrzenie, które uskuteczniasz z pomocą ogromnych swych oczu.
A jeszcze inni Twój styl ubierania, szczególnie z uwzględnieniem kaszkietu. który kupiliśmy ci na podobieństwo ojcowskich nakryć łba.Potrafisz już przekręcać się z pleców na brzuch i leżeć na brzuchu z głową, kołyszącą się co prawda niczym w niektórych samochodach pieski stojące na tylnych półkach, ale uniesioną dumnie i wysoko. Dziś skorzystałeś ze swych nowych umiejętności i runąłeś z kanapy u babci ku dywanowi. Już wyprzedzam fakty -nic Ci nie jest. Ale przestraszyłeś się podobno bardzo swojego pierwszego spotkania z podłogą, a strach którego najadła się babcia, spokojnie mógłby wykarmić pół osiedla.Mamy więc na ciebie oko. Nie tylko oko, ale i rękę, i ucho i wszystkie części ciała, które uchronić cię mogą przed upadkiem.
Lubisz jeść domowe zupy, do których co rusz dodajemy ci nowości. W ostatnich tygodniach wlazł do garnka brokuł, ryba i królik. Uwielbiam moment, kiedy próbujesz pierwszą łyżkę zupy. Twoja twarz napina się, usta wykrzywiają badając i sprawdzając czy rodzice to czy truciciele. Ku chwale ojczyzny, nie lubisz obiadków ze słoiczków. Ostatnio zjadłeś kilka łyżek, gdy pośpiech jako zły doradca, doradził nam źle i kupiliśmy za 7 zł dwa takie słoiczki z kurczakiem i warzywami. Twoje odruchy wymiotne pozwolą nam oszczędzić trochę pieniędzy. Już niedługo z własnego warzywnika, marchew i buraki będą zasilać brzuch Twój i ośmio kilowe przecinek czterysta gramowe ciało.
Jest 23 godzina. Kończy się dzień Twojego półrocznego istnienia. Mama leży na łóżku przez szczebelki trzymając cię za rękę. Wciąż przeżywa Twoją tapczanową przygodę i prawie płacząc, prosiła mnie, żebym CI o tym nie pisał. Chyba uważa, że to jej wina. Nie spełnię jej prośby, bo po latach nikt z nas nie będzie o tym pamietał. Przecież ten czas leci tak szybko i zanim się obejrzę, okaże się, że już się obejrzałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz