Nigdy nie pijałem kawy. Ale mój kolega z pracy Wiktor, nauczył mnie pić espresso. Wczoraj mama kupiła mi za 24 zl ciśnieniowy czajniczek do takiej kawy. Wypiłem rano i mnie czyści. Ot, moc kawy. Dziś wolne i włśnie razem podlewamy warzywa w doniczkach zasiane przez mamę, żeby przesadzic wiosną do ogródka. Grasz teraz na pianinie, a ja tuż nad tobą na małym notebooku leżącym właśnie na pianinie piszę o tym, że grasz na pianinie.
Patrzysz na mnie i mówisz i buf. Czasami mówisz następujące zdania tenuiszpukudiduszniejamuszudusz.
Najbliżej portugalskie.
Żółkną ci zęby, co przeraża mamę, pomimo, ze nie spożywasz cukru i w odróżnieniu o podobnych tobie dzieci, jak wczoraj pewna dziewczynka w twoim wieku, która widziałem z ogromnym prince polo w ustach, od ktorego mnie cukrojadowi zrobilo sie niedobrze. Codzień rano czyścisz zęby, ale nie dość dokładnie, a pomoc w starannym czyszczeniu, odbierasz jako atak na swoją rodzącą się autonomię.
Moje zęby nie są w najlepszym stanie. Od kilku tygodni, okruch po okruchu znika mi dolna piątka, tak że został z niej korzeń ino. Ino bolesny. Ino.
Pojechaliśmy autobusem do Gliwic. Tylko sześciesiątparoletnia kobieta ustąpiła nam miejsca. Dla reszty ojciec z małym dzieckiem na ręku poradzi sobie w zapchanym autobusie. Z niebywale ruchliwym dzieckiem na małomuskularnym ręku.
Żeby mieć dziecko warto oddalić pośpiech. powoli przemierzaliśmy chodniki, i gdy tylko zielone światło zawładnęło moim umysłem, rozbiłeś sobie wargę i pocharatałeś się pod nosem o beton.
Chcę wychowywać cię nieśpiesznie.Delektować się wychowaniem. Jeść ojcostwo z twojej ręki i oblizywać się ze smakiem. Im bardziej się śpieszę , tym szybciej dobiegnę do końca. Poobijany. Nie potrzebuję końca. Ekscytujące są początki.
Wychowuj powoli.
Twoje zdjęcie w okolicach kuchni.Na deser.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz