Pewien mężczyzna bardzo długo wraz ze swoją żoną oczekiwali na dziecko. Gdy urodziła się córeczka byli niesłychanie szczęśliwi. Ale od pewnego momentu mężczyzna zaczął przeżywać trudne chwile. Otóż ogromne podobieństwo córki do matki żony, której nie znosił, sprawiało, że za każdym razem gdy przebierał, mył czy dotykał córeczkę miał okropne wrażenie, że przebiera, myje i dotyka swoją teściową. Nikomu o tym nie mówił. Kochał swoje dziecko i zagryzając zęby zmieniał pieluchy.
Wracając kiedyś okrężną drogą do domu zatrzymał się przy małym kościółku. Wszedł do środka i zauważył, że w konfesjonale siedzi ksiądz. Uklęknął i opowiedział o swoim strapieniu.
Ksiądz wysłuchał go w skupieniu i rzekł:
-Tak synu. Módl się, synu.
Niepocieszny wrócił do domu, do żony i córeczki, w której wciąż nieustanie widział swoją teściową.
Od tamtej pory minęło dwadzieścia pięć lat. Gdy żona z córką wyjechały na krótkie ferie, jej matka bardzo się rozchorowała. Przez kilka dni zanim wróciła żona, mężczyzna codziennie opiekował się swoją teściową. Mył ją, przebierał, karmił. Zmęczony, w jeden z tych dni kiedy jechał do teściowej, przez pomyłkę skręcił w inną drogę niż powinien i ku swemu zdziwieniu dotarł do tego samego kościoła, w którym przed laty wyżalił się ze swojego sekretu. Zaparkował samochód i wszedł do środka. W konfesjonale siedział ku jego zdumieniu ten sam ksiądz, starusienki i zupełnie łysy. Mężczyzna natychmiast skierował się do niego.
- Nie wiem czy ksiądz mnie pamięta, ale przed laty opowiedziałem księdzu, że gdy przebieram i myję moją małą córeczkę, mam wrażenie jakbym robił to samo z moją teściową, tak ogromne widzę między nimi fizyczne podobieństwo. I po tych latach, proszę księdza, od kilku dni przebieram i myję moją schorowaną teściową. To dla mnie zupełnie niesamowite i trudne do pojęcia.
- Synu, słuchając Cię, chciałbym Cię o coś poprosić -zaczął staruszek.
- Oczywiście proszę księdza - zareagował mężczyzna.
- Ja jestem już bardzo stary i mieszkam tu sam, ale zważywszy na Twoje ogromne doświadczenie, o którym mówisz, chciałbym Cię prosić, abyś i mnie pomógł, bo właśnie...
- Tak, ojcze?
- ...narobiłem w gacie.
Niezależnie jak głębokie są Twoje przemyślenie na temat własnych działań, to głównie te drugie mają znaczenie dla innych ludzi.
No chyba, że Twoja biografia rozeszła się w dużym nakładzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz