Straciłem rytm blogowania. Trzydziestoparoletnia moja starość ojcowska do snu mnie wciąga niczym bagno, szambo lub na przykład wciągarka nosowa marki Frida, która wsysam z Twego nosa mokre bublesruble, gdy katar cię odwiedza. Nie znosisz tego.
Uwielbiasz już stać na dwóch nogach, choć troszkę koślawo,acz klawo. Wystarczy ci jakiś fragment pionowy, aby oprzeć ręce, wstać i podskakiwać szybko i rytmicznie, wystrzeliwując przy tym z gardzieli tatadatdatatadada karabinowym, melodyjnym strumieniem.
Raczkujesz szybko i konsekwentnie. Gdy pytam Cię gdzie jest lampa, patrzysz na lampę, gdy pytam cię gdzie jest mama, patrzysz na mamę, gdy pytam cię gdzie jest Neska, patrzysz na Neskę. Gdy pytam cię, gdzie jest tata, patrzysz na lampę. Albo na Neskę. Coraz więcej przebłysków inteligencji na nieboskłonie żywota Twego konstantowego. Ależ okropna to była metafora.Dziś na przykład wyciągnąłeś wtyczkę z kontaktu i potem przez dziesięć minut próbowałeś włożyć ją z powrotem. Prąd mnie przechodził na widok tego błysku w Twoim kapitalnie skoncentrowanym spojrzeniu.
Chodzisz razem z nami do Chorzowa do Szkoły Muzycznej Yamaha na zajęcia muzyczne o nazwie Szkraby w Krainie Dzwięków. Postacią,która otwiera i zamyka zajęcia i pojawia się w książeczce dla dzieci, któej nie kupiliśmy jest paskudna maskotka foczki i paskudnym niepolskim imieniu Robby. Ale zajęcia są git. Prowadzi je młody, dwudziestoparoletni chłopak i co tydzień z innymi rodzicami i ich dziećmi łazimy w rytm muzyki wokół płachty, kołysząc cię i śpiewając. Innymi słowy, mam ma nadzieję, że się umuzykalnisz.
Poza tym od naszego mechanika kupiłem złotego renaulta twingo za 1800 zł, żeby dojeżdżać do pracy, gdy mama równolegle w czasie wiezie cię do babci. Nazywam go renolt i nie lubię jeździć nim po autostradzie, bo wszystkie samochody wymijają mnie, mimo że prawie kolanem wciskam gaz do oporu.
Wciąż nie masz zęba i jak ci nie wylezie do miesięcy dwóch, bedziemy musieli iść do stomatologa. Wciąż nie masz zęba i każdy pokarm miast gryźć, to dziąślisz i ugniatasz przed połknięciem.
Uwielbiasz Neskę. Jesteście teraz w tej samej kategorii wagowo wzrostowej i dość często bierzecie udział w sparingach lizawczo-klepaczych. Ona cię liże gdzie popadnie, szczególnie po uszach, rękach, twarzy. Ty ją klepiesz w tzw stylu Benny Hilla. otwartą dłonią kilka razy gdzie popadnie.
Zasypiasz o 21. Wstajesz koło 6 lub po 6. Twój zgrabny i konsekwentny rytm utwierdza mnie w zawodowym przekonaniu, że wychowujemy Cię w bezpiecznej atmosferze, nawet pomimo tego, ze dziś mama Twoja nakrzyczała na tatę Twojego, że robiąc jej rano kanapki do pracy nie użył oczekującej na użycie, pokrojonej i umytej, leżącej biernie w lodówce papryki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz