Nocą zaczęły się przymrozki, choć to nadal jedna z piękniejszych jesieni, które pamiętam.
Szczerze, fatalnie zapamiętuję rok po roku następujące po sobie pogody, a to zawsze żywy temat ludzkich rozmów.
Dziś miałem zamiar trzeć marchewkę na tarce jako dodatek do pasty rybnej, gdy Twój płacz przywołał nas do pokoju. Na kominkowej szybie leżałeś z głową we krwi.Przerażenie. które ogarnia mnie na myśl, że kilka milimetrów, a mógłbyś stracić oko lub życie, zbliża mnie do rozumienia nadwrażliwych rodziców, odbierających dziecku samodzielność, by tyko móc mieć większą pewność jego istnienia, jego przetrwania w dżungli kantów, drobnych przedmiotów zakrztuszaczy.
Chcę chronić Twoje zycie. Chcę chronić Twoją samodzielność.
Pojechaliśmy do Chorzowa, gdzie niebywale milczący lekarz w ciągu pięciu sekund nakleił ci specjalny plaster, po czym około kwadransa pisał o tym w komputerze, nie wypowiedziawszy do nas ani słowa. Dość często spotykam lekarzy, którzy mają problem z nawiązaniem kontaktu,a to właśnie, -jak mówi jedno z wracających czasem do mnie zawodowych powiedzeń -to właśnie kontakt leczy.
Zimnym acz słonecznym popołudniem wsadzaliśmy w ogródku krzewy, które Twoja mama przedstawiła mi jako ałycza. Siedziałeś w wózku, obserwowałeś świat i rozwijałeś swoją cierpliwość.
Twoja dziecięcia cierpliwość fascynuje mnie; ta umiejętność zajęcia się sobą, nienarcyzowania rykiem cokilkasekundowym. Nie jest przy tym Twoja cierpliwość jakimś rodzajem braku energii, marazmem niemowlęcym lecz po prostu cechą godną wspominania, gdy już jako nastolatek będziesz chciał się dowiedzieć jaki byłeś. A pewnie to zadatki Twojej linii charakterologicznej, zręby osobowości.
Jak pewnie wiesz, większość znanych nam, nawet młodszych niż ty lub równoletnich dzieci, ma już jakieś zęby. Tobie przebił się jeden i nie rósł, aż tu dziś na ogródku, trakcie wkopywania ałyczy na żywopłot (podobno robi się z niej zywopłot nie do przjścia), Twoja mama woła mnie i przytrzymując paluchem Twoją wargę, wskazuje na wystający już dwa milimetry ponad dolne dziąsło lewy ząb numer jeden.
Cierpnie mi prawa ręka od pisania na klawiaturze , dlatego kończę. Wejdę jeszcze do internetu poszukać przepisów na cierpnącą rękę, a potem zapraszam Cie do nowego działu o tytule Zachowanki. Jest 23.17. Śpisz, choć tyłek masz odparzony niebywale.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz