piątek, 15 kwietnia 2011

Okoliczności czwarte

      Twój dziadek Zdzisław, czyli mój tata, gdy ujrzał Cię wczoraj stwierdził: Konstanty jesteś podobny do lampy nocnej albo do księżyca. To było poetyckie. Jego żona, moja mama, a Twoja babci imieniem Teresa bardzo Cię lubi. Stuka Cię wskazującym palcem w pierś i mówi gul gul. Gdybyśmy byli Amerykanami może pomyślałbym, że nabija się ze święta dziękczynienia, jako Polak wspominam Marię Konopnicką i jej pasterską literaturę.
      Twój dziadek opowiadał, że gdy był mały i mieszkał w domu, w którym ja tez mieszkałem będąc małym (dom ten już nie istnieje, ze względu na okropne szkody górnicze i pęknięcia. Śni mi się za to często to mieszkanie. Twoja prababcia Zosia, moja ukochana babcia mieszkała tam jako ostatni lokator, gdy pęknięcia w podłodze były już tak duże, że możnaby przez nie podglądać intymne życie sąsiadów, gdyby jeszcze mieszkali po sąsiedzku) bawił się na podwórku, gdy nagle pojawił się samochód- wtedy rzecz rzadka. Z samochodu wybiegła kobieta, pytając małego dziadka Twojego Czy jest tu gdzieś toaleta?
 Taki tu nie mieszka - odparł mały dziadek. Nigdy wcześniej nie opowiadał mi tej historii. Powiedział, że bardzo dobrze ją pamięta. W latach 50 XX w. na Śląsku mówiono srocz być może także kibel, ale nie toaleta.Coraz mniej, ale wciąż słyszę gwarę śląską? Czy ty też ją jeszcze słyszysz?
      Na koniec dialog rodziny w domu babci Grażyny, dający nam chwilowe zwycięstwo nad rodzicielskim patosem.

Mama: Coś Kostkowi jakieś krostki na pysku wyskoczyły ostatnio.
Babcia: (obruszona) Od kiedy wy mówicie na jego buzię pysk?!
Tata: Od kiedy mu ryj odpadł.
Babcia (łapię się ręką za głowę i kiwa na prawo i lewo)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz