piątek, 11 lutego 2011

Garść dygresji podtrzymujących aktywność blogową moją.

     Jesteś przeraźliwie spokojny. Okropnie wspaniały. Strasznie miły. Jedyny problem jaki sprawiasz to ten nierozwiązalny, że chcielibyśmy Ciebie więcej . Wczoraj pojechaliśmy do Chorzowa, gdzie w małej bocznej uliczce przesiaduje przy maszynie usg pani imieniem Ingryda. Komuniści, o których będziesz się uczył z książek zabronili jej rodzicom dać jej na imię Ingrid, na cześć Ingrid Bergman. Musieli spolszczyć jej imię. Powiedziała nam o tym, jeżdżąc ci wałkiem usg po głowie i sprawdzając czy łeb masz na miejscu i czy we łbie masz poukładane. Znalazła małą torbiel, która nic ci nie może zrobić, ale mama płakała wieczorem. Słowo torbiel jest siostrą innych strasznych słów, które wymyśliła pani medycyna. A mama jest bardzo wrażliwa.
Jechaliśmy samochodem i słuchaliśmy People Like Us. Od dwóch dni mamy radio z cd i mp3 w samochodzie i pomimo, że opel nasz ma więcej lat niż najstarsi uczniowie, których uczy Twoja mama, lubi dzwięki i wydaje je na poziomie zadowalającym. People Like Us to jedna taka pani z Anglii, która jak chirurg tnie i klei popowo-radiowe melodie w zabawny, prawie kabaretowy kolaż. Mam mnóstwo muzyki, mnóstwo i zastanawiam się czy teraz, gdy to czytasz i jesteś już spory, jesteś a może już byłeś ciekawy tego, co w plikach i płytach nam gra? Mama chce nastroić pianino. Na stole w kuchni obok masła i mleka dla ciebie, leży ksiązka o umuzykalnieniu dzieci, którą mama czytała w ciąży. Zamierza ci kupić kilka grających sztabek, coś na kształt ksylofonu dla dzieci. Ma już ustanowione cele w zakresie Twojego wychowania muzycznego.Na targu staroci w Bytomiu oglądaliśmy mały akordeon, nie dając się przy tym zmanipulować koledze sprzedawcy, który stosując wobec nas technikę nieodoboru, z miną średniowiecznego mnicha z klasztoru dla zapyziałych brudasów, powiedział:
- Bierzecie? Bo jeśli nie, to ja biorę!
- To bierz - odrzekłem uroczo zakładając mu akordeon na głowę. No dobra przesadziłem, wręczyłem  mu go jedynie ruchem szybkim i zwinnym.
    Twój tata chrzestny ma syna oraz dwa akordeony. Razem z Antkiem czyli synem (lat siedem) grają. Tata gra bo umie, Antek na razie ma motywację. ale w niedzielę przed południem Antek przybiegł do taty i woła: Tato, bierzmy akordeony i idziemy na ulice grać!
- Dlaczego? -pyta Twój tata chrzestny.
- Ludzie wracają z Kościoła i na pewno coś zarobimy!

    Zarabianie pieniędzy jest strasznie upierdliwą czynnością. Często się  martwię, bo nie potrafię tego robić.Potrafię zarabiać inne rzeczy, ale nie pieniądze.
    Dziś przyjechał wujek Tamer, mąż mojej siostry,a  twojej cioci Michaliny. Przyjechał tutaj z Palestyny. Wrzucaliśmy razem węgiel do kotłowni, ćwicząc przy tym język polski. To bardzo trudne uczyć tak trudnego języka jak nasz. Nauczył się co znaczy załatwić coś, załatwić kogoś i załatwić się. Mam nadzieję, że mu się nie pomyli, bo będzie wesoło. No to może niech mu się jednak pomyli. Wesołość jest znacznie lepsza niż poprawność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz