Pan Pielucha często bywał w tarapatach. Z wyglądu przypominał pieluchę,a le z racji że był panem, potrafił robić rzeczy jak inni panowie. Na przykład spać, jeść, chodzić, leżeć, mówić i tym podobne.
Pewnego dnia,a była to środa o godzinie 20, Pan Pielucha postanowił wyjść na spacer z psem. Akurat psa nie było w domu, ponieważ poszedł do cyrku, gdzie na pół etatu dorabiał jako akrobata skacząc w tygodnie parzyste wężom, a w nieparzyste klaunom do gardeł.
Pomimo nieobecności psa, Pan Pielucha odważnie ruszył na spacer. Skręcił w lewo, potem jeszcze raz w lewo i jeszcze raz i gdyby skrećił ponownie, pewnie uderzyłby głową o własne drzwi. Pan Pielucha jednak w ostatnim momencie ruszył przed siebie i bach! wpadł w bagno.
Co to jest - krzyknął zrozpaczony - Och jaki cieżar na sercu czuję. Ratunku! To okropne!
- Dzień dobry. Jestem Bagno -odpowiedziało bagno.
- Co to jest bagno, na Matkę Bawełnę?! -wrzeszczał Pan Pielucha.
- Jestem tu na zaproszenie mojego kolegi Błota. Wpadłem na kilka dni.
- To raczej ja wpadłem i chyba się z Ciebie nie wygrzebię.Śliwka w kompocie ma zdecydowanie lepiej niż Pan Pielucha w bagnie.
Pan Pielucha dostawał szału, płakał wiercił się i stawał coraz bardziej bagnisty, tracąc swoją naturalną i pielęgnowaną przed lustrem biel. Codziennie bowiem Pan Pielucha spędzał wiele czasu, żeby wyglądać świetnie. Mył się, czesał, prasował garnitury i skarpetki, jakby zamierzał wziąć ślub, a w rzeczywistości wychodził tylko do sklepu kupić wiertła albo majonez. Jeśli oczywiście potrzebował danego dnia wierteł lub majonezu.
Bagno patrzyło z politowaniem na szalejącego w jego wnętrzu Pana Pieluchę.
- Strasznie z ciebie marudna osoba Panie Pieluchu.
- Pielucho! -poprawił Bagno Pan Pielucha wrażliwy na punkcie swojej osoby.
- Gdybyś wycierał obuwie w Wycieraczkę -ciągnął Bagno, nie przejąwszy się uwagami Pana Pieluchy - na pewno nie pojawiłby się tu mój kolega Błoto.
- Wiem o tym dobrze ty straszny potworze. Ale właśnie od tygodnia Wycieraczka wzięła zaległy urlop i wyleguje się pod namiotem.Ratunku!
- Nie wytrzymam z tobą. Niech ktoś go ze mnie wyciągnie, bo zemdleję.
Na szczęście akurat obok przejeżdżało Pieluchowe Pogotowie i za drobną opłatą z pensji psa, wyciągnęło Pana Pieluchę z tego bagna. A gdy Wycieraczka wróciła z urlopu, ku jej zaskoczeniu, Pan Pielucha dał jej podwyżkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz