co tam? co tam?
pytał hienę hipopotam.
nic nowego, nic pilnego
hipopotamie kolego.
po śniadaniu jestem chwilę,
na sniadanie byly gile.
och wiadomość to niemiła
bo mnie gile miały gilać!
Śpiewam Ci tę piosenkę Konstanty cały dzień, za każdym razem inną improwizując melodię, bo za cholerę nie mam pamięci do melodii własnych. A co już najgorsze, to chodzi za mną jakiś wewnętrzny biolog, podświadomy ornitolog i wespół udowadniają, że gil i hipopotam w naturze spotkać by się nie mogły. Szczęśliwie piosenki to kultura. Choć w tej kuturze to pewnie częściej spotkać można hieny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz