środa, 12 stycznia 2011

W sprawie nazewnictwa Twojego oraz kanibalistyki niemowlęcej.

        Oczywiście jak tysiące nam podobnych zwracamy się do Ciebie na tysiące różnych sposobów. I Konstanty ma dni kiedy pojawia się rzadko w tej słodko-rodzicielskiej nomenklaturze.
    Podaję przykłady popularnych zwrotów w Twoim kierunku ( uzupełniać je obiecując) :
Kociu, Kociusiu, Kosteczku, Serdelku, Kostku, Kosteczko, Kostyliuszu, Kostracy, Kostek, Kocio, Konstantku, Pulpecie, Żyrafko, Szyneczko, Paszteciku.
  Jak widzisz wiele z tych nazw ma jadalne podteksty. To jakiś rodzaj wychowawczego kanibalizmu. Gdy jedziemy w gości, zawsze przebieramy Cię na stole wśród zastaw stołowych, rozpoczętych rosołów. Oj, stajesz się częścią kulinarnych obrzędów.W okolicach kąpielowych zjadamy Toje słodkie paluszki, rączki, pupę, brzuszek i etcetery. Dziecko, którym teraz niewątpliwie jesteś, jest produktem niebywale jadalnym i smakowitym, który można jeść i jeść bez końca, tracąc miliony kalorii; chudnąc lecz będąc przy tym najedzonym.
    O tak, odżywiamy się Tobą. Karmimy Cię nieustannie, przy okazji karmiąc się Tobą.
Gramy z Tobą w Mam Cię - zjem Cię. Wyjadamy Cię palcami. Tylko nasz pies Neska traktuje Cię po ludzku. Nie pożera Cię, nie dotyka. Zamyka się na swoim posłaniu pod drewnianym stołem i wspomina czasy, kiedy myślała, że jest jadalnym człowiekiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz